Pierwsza komunia czy to faktycznie święto dziecka?

Sezon na pierwsze komunie rozpoczął się na dobre. Wielu z nas żyje przygotowaniami do ważnego wydarzenia w życiu naszych dzieci. Komunia to święto dla całej rodziny –  zjeżdżają się ci, których na co dzień nie mamy sposobności oglądać.

Prezent już kupiony, catering przygotowany, zastawa lśni. Odwieczny dylemat, czy po „ słodkim” można? Uczcić święto, nadać rangi wydarzeniu. Ksiądz grzmi z ambony prosząc dorosłych o zachowanie abstynencji i wstrzemięźliwości po kościelnej uroczystości.

 

Tu zaczyna się wewnętrzna walka. Wiadomo, że skoro uroczystość to wymaga szczególnej oprawy. Będzie kuzyn z Opola, ciotka z Gdyni która całe lata powtarza, że człowiek nie wielbłąd, pić musi. Co robić kołacze się w wielu głowach. Grzech przepuścić taką okazję. Najpierw zaczyna się spod stołu, potem w kuchni i ogrodzie. Weselimy się i radujemy bo nic tak nie rozluźnia jak procenty.

 

Póki co zabawa trwa ale już gołym okiem widać, że wymyka się spod kontroli. Szczególnie jeśli nie potrafimy po pierwszym kieliszku powiedzieć stop, licząc, że kolejny nic nie zmieni. Bardziej niż nam się wydaje zmienia się mimika twarzy, głos staje się inny, obyczajowość coraz bardziej luźna. Potem już na fali, w zapomnieniu co dziś dla nas powinno być ważne. Nieświadomie, bez kontroli rujnujemy święto, które dziecko będzie pamiętać przez całe życie.  Przy stole pojawia się agresja, kłótnie i krzyk. Zdarza się, że tracimy panowanie nad fizjologią. Nikt z nas nie pomyśli jak wielką krzywdę wyrządza.

 

Problem alkoholowy może dotknąć każdego. Wielu z nas czuje wstyd i nie chce tłumaczyć, że nad piciem straciło kontrolę. Podstawową zasadą terapii jest aby unikać sytuacji, które są dla na niebezpieczne. W praktyce zapobiec by blisko nas alkohol lał się strumieniami. Święto takie jak pierwsza komunia to odrobinę paszcza lwa, która weryfikuje, co dla nas ważne. Jeśli ukochane dziecko po latach powie, że przegrało z alkoholem poczujemy największą porażkę. Spróbujmy spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Stawiając dobro i miłość rodziny jako nadrzędny argument do tego aby podczas tak ważnego wydarzenia nie narobiło się nic, co spowoduje nasz wstyd przez kolejne lata. Spróbujmy dać sobie pomóc, traktując wytyczne jako dogmat i jedyną prawdę objawioną, która pozwoli postawić nam kolejny krok na ścieżce do odzyskania kontroli nad naszym życiem.