Dlaczego robię to, co robię i bardzo to kocham?

„Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu.” – Konfucjusz

Dawno, dawno temu wymyśliłam sobie pomaganie. Koleje losu i ostre zakręty, czasem jazda bez trzymanki powodowały, że każdego dnia jeszcze bardziej umacniałam się w tym co chcę robić. Moja praca to moja misja i niepotrzebne mi fanfary aby nawet wieczorem padając na twarz czuć satysfakcję. Mój gabinet jest miejscem gdzie zderzają się czarna i biała magia. Może niedowiarków i sceptyków nie przekonam ale spróbujcie sobie wyobrazić choć ułamek mojej pracy. Każdy, kto do mnie trafia przychodzi z czymś. Na ogół nie są to najwspanialsze wieści na świecie tylko splot okoliczności przez który człowiek czuje, że upadł. Padłeś, to powstań przecież najłatwiej powiedzieć ale na reklamowych trywach nie da się odbudować świata.

Wyobraźcie sobie sytuację. Ostatnia wieczorna sesja i para, która trafia do mnie w ciszy i z wyczuwalną niechęcią do siebie. Zmęczenie materiału, borykanie się z problemem uzależnienia powodują, że na pierwszy rzut oka nie ma tu już nic. Może jedynie zdrowy rozsądek, czy obawa przed samotnością. W trakcie spotkania zaczyna mówić ona, po chwili do rozmowy dołączył on i zaczynają dziać się czary. Pojawia się energia, której wymiana powoduje, że nie tylko oni wychodzą uśmiechnięci. Ja odczuwam przypływ mocy, zadowolenia i ogromnej satysfakcji z tego co robię, z tego co się przede chwilą wydarzyło. Przecież terapeuta też jest człowiekiem i zdarza mu się, czuć zmęczenie, jednak ten energetyczny kopniak powoduje nowe ładunki siły, wzruszenia i zadowolenia z wymierności moich działań.

Po drugiej stronie lustra jest ktoś taki jak ja. Największą nagrodą jest gdy czas poświęcony klientowi pozwoli mu zobaczyć historię, jak z rozedrganego, sponiewieranego problemami podnosi się człowiek bez obaw patrząc w to co los za chwilę mu przyniesie. Gdy usłyszy : – nigdy z nikim o takich rzeczach nie rozmawiałem, to tak bardzo pomogło to czuje, że obrana droga zawodowa jest tym co mam w sercu. Chęć słuchania i wsparcia to jednocześnie oderwanie od własnego życia. Od kłopotów, codzienności, stresu, zmęczenia i przemyśleń. Być w służbie dla innych jest wspaniałym doświadczeniem i najpiękniejszą rzeczą, jaką można oddać drugiemu człowiekowi. Za nic i bez jakiegokolwiek ale.